Jesteś w związku i coraz częściej zastanawiasz się, czy przypadkiem nie pełnisz w nim roli matki? Chciałaś związku opartego na partnerstwie, a tymczasem matkujesz… Coraz częściej odnosisz wrażenie, że zamiast podpory – masz kolejne dziecko do ogarniecia. Jeśli chcesz wiedzieć skąd to się wzięło i jak z tego wyjść – to zapraszam do dalszej lektury  

Matkowanie w związku – cudowne początki

Zaczyna się jak historia wprost z bajki. Poznajesz interesującego mężczyznę. Sama do końca nie wiesz dlaczego – ale ten wydaje Ci się być szczególny. Ty jemu też wpadasz w oko. Spotykacie się – początkowo sporadycznie – jednak w krótkim czasie Wasza znajomość nabiera rumieńców. Widzicie się coraz częściej, coraz więcej czasu spędzacie ze sobą. Dużo rozmawiacie i to jest ten jeden z nielicznych razów – kiedy czujesz, że nadajecie na tych samych falach.

Rozumiecie się bez słów, wystarczy wymiana spojrzeń – i już wiecie, o czym myśli ta druga osoba i jakie ma zdanie na dany temat. W jego ramionach czujesz się pewnie i bezpiecznie – jakbyś po długiej podróży wróciła do domu. Wystarczy jedno spojrzenie, wyraz zatroskania i zainteresowania na jego twarzy, uśmiech – byś od razu czuła motyle w brzuchu i uśmiechała się od ucha do ucha. Chemia między Wami, aż iskrzy w powietrzu. Coraz częściej przelatuje Ci przez głowę myśl (tfu tfu, żeby nie zapeszyć) – że to Twoja „druga połówka”. To ta osoba, na którą czekałaś całe życie. To ta osoba – której tak długo szukałaś i myślałaś – że jej nigdy nie spotkasz.

Matkowanie w związku – osoby dramatu

Rozbraja Cię jego nieporadność i chwilami dziecięca wręcz naiwność. Wydaje Ci się to takie słodkie i urzekające. A jego historie o trudnym dzieciństwie i tych wszystkich złych ludziach, których spotkał w dorosłym życiu – sprawiają, że chcesz wynagrodzić mu wszelkie dotychczasowe trudy. Chcesz – by i on poczuł się przy Tobie jak w domu, którego tak naprawdę nigdy nie miał.

relacje w związku

Obraz efes z Pixabay

To nic, że Ty również masz trudne relacje z rodzicami, że bardzo trudno było Ci się wyrwać spod wpływu matki. I do dzisiaj masz dużo sprzecznych uczuć jeśli o nią chodzi. Chciałabyś by akceptowała Ciebie i kochała prawdziwą matczyną miłością – a z drugiej strony wiesz – że z tą konkretną osobą – to nie jest możliwe. Prędzej zrani Cię – oczywiście dla Twojego dobra – niż przytuli i powie, że Cię kocha i jest z Ciebie dumna.

Przez te wszystkie lata – kiedy byłaś dzieckiem – zostałaś nauczona jednej, podstawowej zasady. Jeśli chciałaś choć chwili uwagi, uśmiechu, dobrego słowa od swojej matki – musiałaś wcześniej na to zasłużyć. Musiałaś robić więcej i bardziej – niż reszta, często swoim kosztem. Im bardziej zapominałaś o sobie i swoich potrzebach – tym bardziej byłaś chwalona. Im mniej granic stawiałaś – tym lepiej byłaś odbierana. Odkryłaś także – że Twoja chęć niesienia pomocy jest równie dobrze postrzegana poza domem – w szkole, wśród rówieśników. Dlatego chętnie i często pomagasz innym – niby nie oczekując nic w zamian, ale w głębi wiesz – że i Tobie to służy i przynosi korzyści. Zdajesz sobie sprawę – że lepiej się czujesz, masz lepszą opinię na swój temat – gdy pomagasz innym. Gdy widzisz ich radość i wdzięczność. A przynajmniej tak Ci się wydaje. 

Zderzenie z rzeczywistością

I wtedy zjawia się ON – Twój trochę niezdarny i pogubiony w życiu rycerz. Osoba, którą chcesz otoczyć całkowitą opieką. Której chcesz dać to – czego nigdy sama nie otrzymałaś w domu. Ciepło, czułość, bliskość, bezpieczeństwo i miłość oczywiście. Ogromne ilości miłości. Jego kruchość i słabość wydaje Ci się bardzo pociągająca. Wchodzisz w tą relację całą sobą i z całą swoją energią. 

Na początku jest jak w bajce. Ty się o niego troszczysz, coraz więcej rzeczy mu ogarniasz, zwykle to, czego potrzebuje dostaje od Ciebie szybciej, niż nawet zdąży powiedzieć. On chętnie bierze. Jest pod ogromnym wrażeniem Twojej sprawczości i zaradności. Tego, jak szybko rozwiązujesz wszelkie problemy i z jaką energią i entuzjazmem mierzysz się z kolejnymi wyzwaniami. On czuje się zaopiekowany – bo w końcu ktoś o niego dba, tak jak na to zasłużył. Ty natomiast możesz w końcu się wykazać. Na poziomie podświadomym odtworzyć swoją nieudaną relację z matką i dać ukochanemu wszystko to, o czym sama marzyłaś i co chciałaś dostać, gdy byłaś dzieckiem. Skoro Ty mu tyle dajesz – to oczywiste wydaje Ci się – że dostaniesz dokładnie tyle samo. Że w tej relacji też poczujesz się jak księżniczka.

Mijają miesiące. Twój idealny związek zaczyna przygasać. Pojawiają się pierwsze problemy, sprzeczki, z czasem kłótnie. Twój idealny książę z bajki coraz bardziej przypomina mamisynka. Już nie czujesz się przy nim jak boska kochanka – raczej jak przemęczona matka, która co chwilę musi otrzeć zasmarkany nosek, opatrzeć skaleczone kolano, wyprać, poprasować, ugotować posiłek, utulić do snu i pocieszyć – bo świat znowu okazał się strasznym miejscem. Dalej Ci na nim zależy – dalej wierzysz, że jak postarasz się jeszcze trochę – wróci ta osoba, w której się zakochałaś. I dalej będziecie żyć długo i szczęśliwie. 

Never Ending story

Wierzysz w to – więc starasz się zasłużyć, przekonać – że jesteś warta tego – by Cię pokochać. I że w końcu się obudzi – doceni i też zacznie o Ciebie dbać – dokładnie tak samo – jak Ty o niego. Mijają kolejne miesiące. Coraz częściej zauważasz – że w Waszym związku nie ma równowagi. Wszystko jest w miarę dobrze – gdy Ty harujesz nad Waszą relacją ponad własne siły, choć często słyszysz, że to co dajesz – to za mało. Twój partner staje się coraz bardziej zachłanny. Przyzwyczaił się że dużo mu dajesz – więc teraz chce coraz więcej – w końcu zasługuje. Chce mieć wszystko co może, a nawet więcej – i najlepiej na wczoraj. Jego apetyt wydaje się być niezaspokojony.

Coraz częściej widzisz – że Ty masz coraz mniejsze prawa w tym związku. Jesteś po to – by zaspokajać jego potrzeby. O tym – że on choć chwilę zatrzyma się nad tym co Ty potrzebujesz – możesz co najwyżej pomarzyć. W końcu nie na to się umawialiście. No i on przecież Ci tłumaczył, że jest chory, po trudnej relacji, trudnym dzieciństwie, okrutnych doświadczeniach w pracy itd. (niepotrzebne skreślić). Że w sumie to Ty się uparłaś żebyście byli razem i że będziesz lepsza od tych wszystkich ludzi, których spotkał do tej pory..

I co? I okazuje się że nie jesteś. A on przecież zasługuje na więcej. Ty z dnia na dzień jesteś coraz bardziej zmęczona, sfrustrowana i sponiewierana. Ale dalej go kochasz, dalej wspominasz Wasze początki, dalej tęsknisz za tym co było.

  • Chcesz partnera – a nie dziecko.
  • Chcesz rozmawiać na równi – a nie matkować.
  • Chcesz mieć partnera – a nie być niańką dla niego.

Chciałabyś w trudnych momentach móc liczyć na niego – jednakże coraz wyraźniej widzisz – że od wspierania w tym związku jesteś Ty. Twoja chwilowa nieporadność, gorszy dzień czy przemęczenie – co najwyżej wywołuje złość u Twojej drugiej połówki. 

Jeśli widzisz dużo podobieństw w swoim życiu z historią, którą opisałam – to prawdopodobnie jesteś ze swoim partnerem w koluzji. W tym konkretnym przypadku – koluzji oralnej. To co Was łączy – to nie jest miłość – to emocjonalna gra, w której nie ma wygranych.

Jeśli temat Cię zainteresował – to zapraszam do kolejnego wpisu

Obraz Tiểu Bảo Trương z Pixabay


2 komentarze

Związki koluzyjne - o co tu chodzi? - PsychoPogaduchy PL · o

[…] Matkowanie w związku – czy to naprawdę jest to o czym marzysz? […]

Koluzja oralna - co warto o niej wiedzieć? - PsychoPogaduchy PL · o

[…] Matkowanie w związku – czy to naprawdę jest to o czym marzysz? […]

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *